07.07.2014

szwed w samolocie




Nareszcie. Za kilka dni wyłączę komputer i pójdę po walizkę. Załaduję, przemyślę, przeładuję, dołożę, odłożę, zważę… Wakacje, urlop, słodkie lenistwo… hmmm, wstęp jak setki innych, do czego piję.. 

Kilka dni temu natknęłam się na świetny artykuł traktujący o podróżach, zgrabnie złożony w kilka punktów i okraszony zdjęciami tematycznymi. Pomyślałam sobie wówczas, że jednak niezależnie od tego gdzie jesteśmy, w jakim kraju żyjemy i w jakich kręgach przebywamy, dotyczą nas te same sprawy. Drażnią nas tak, że chcemy krzyczeć, trzaskać z otwartej łapy i natychmiast wracać do domu.

Dzisiaj o tym, czego nie robić podczas podróży samolotem, na początek widziane oczami pracowników linii lotniczych, a potem samych Szwedów. Jak się przekonacie, temat jest bardzo uniwersalny , a problem dotyczy obu stron.

 Foto: szwedzki klasyk filmowy: ”Sällskapsresan eller Finns det svenskt kaffe på grisfesten – The Charter Trip”, 1980 

03.07.2014

Zamek Kronoberg



Lato w Szwecji. Deszcz, szaro, buro… Niestety, taki obrazek nie jest mieszkańcom Kronobergu obcy. Nasz okolica jest bardzo mocno zalesiona, tak więc ściąga na siebie deszczowe chmury i nad wyraz mocno potrafi udowodnić człowiekowi, że obieg wody w przyrodzie to nie jest wymysł naukowców. Ale nie o tym dzisiaj, bo lato w Szwecji może być przecież też słoneczne i gorące, tak – zdarzają się i takie wypadki. Pamiętam, że w lipcu 2010 temperatury przez praktycznie dwa tygodnie trzymały się na poziomie 30’c, dzień w dzień i do tego ani kropli deszczu. Nie co roku zdarzają się takie anomalie, dlatego tak dobrze zapadają w pamięci. Tegoroczne lato aż tak bardzo nas nie rozpieszcza, co jednak nie przeszkadza w organizowaniu wypraw nad wodę i nie tylko. 

Dzisiejszy post będzie kontynuacją naszych podróży po Smalandii. Tym razem zostajemy w Växjö, a właściwie na jego obrzeżach. Na początek trochę suchych faktów a potem już same rozrywki.  Nie chcę szczególnie zamęczać Was historią, jednak uważam że kilka słów tytułem wstępu się należy.

foto: Mark Davenport

24.06.2014

rucolowe pesto



Aż strach sprawdzać prognozy pogody! Chociaż z drugiej strony, co to za nowość że leje. Szczególnie zakorzenić się na szwedzkiej ziemi jeszcze nie zdążyliśmy ale z obserwacji wnioskuję że lata bez deszczu raczej się tu nie uświadczy. Podlewa nas co roku. Najpierw pokusi ciepełkiem w maju żeby w drugiej połowie czerwca i przez praktycznie cały lipiec (no ok, kilkanaście słonecznych dni pod rząd  też się czasem zdarza) lało jak z cebra, siąpiło, mżawiło, niby nie padało ale coś tam cieknie… sucho w każdym razie nie jest. A kosić trzeba. Jeszcze by wielkiego problemu z koszeniem nie było gdyby człowiek mógł się w wolnej chwili walnąć na leżak tudzież hamak i ponicnierobić. A tak to tylko kalosze i ślimaki.

22.06.2014

22.06.2000




Wody odeszły a ja zdążyłam jeszcze obejrzeć do końca odcinek Klanu. Spokojnie, wszystko w głowie ułożone, torba przygotowana, moja Pani doktor będzie na mnie czekać tak jak obiecała… Nie było jej, złamane biodro czy noga, kończyna jakaś, pamiętam jak przez mgłę. Telefon. Nie martw się, oni się tobą dobrze zajmą. Osobny pokój, piękna lampka nocna, fajnie byłoby mieć taką w domu…
Przed północą było już po. 

Tak mamo, dziewczynka, piękna jest. Nogi grube jak serdelki, tak, tak, wiem, wyrośnie… Dziwne, bo ja nie wyrosłam. 

19.06.2014

Lövmarknaden -w przeddzień święta Midsommar



Karlskrona (region Blekinge), nadmorskie miasto szczególnie popularne wśród osób podróżujących do południowej Szwecji drogą morską. Położone na ponad trzydziestu wyspach, z zabytkami wpisanymi na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Dla mnie miasto szczególne, bo pochodzi z niego mój mąż, nadal w okolicy mieszkają teściowe, a i pierwsze kroki na szwedzkiej ziemi stawiałam właśnie tam.
Ze względu na jutrzejsze Midsommarafton postanowiłam przybliżyć Wam dzisiaj miejscowe obchody w przeddzień tego święta.

foto

Lövmarknaden to odbywający się tradycyjnie od ponad 200 lat targ. Dawniej organizowany był w samym centrum miasta, na rynku i skupiał się przede wszystkim na handlu brzozowymi gałązkami, wieńcami ozdobnymi oraz kwiatami potrzebnymi do ozdobienia zagród na obchody najkrótszej nocy w roku.  Sama nazwa wskazuje na główny trend handlu – liście. (löv – szw. liść). Targ pod taką nazwą funkcjonuje od 1871 roku.

17.06.2014

prace ogrodowe (del 3) - zbiory




Niech ktoś zgasi światło! Do napisania tego posta zbierałam się dwa tygodnie. Tik, tak, tik, tak…

Wówczas, przy pierwszym zbiorze radość moja była niesamowita, ależ wszystko pięknie wschodzi, jakie słodziutkie maleństwa. Na dzień dzisiejszy nie wierzę własnym oczom. Naprawdę nie sądziłam, że narośnie tego aż tak dużo!  Mogę sobie jedynie pluć w brodę za to, że nie wpadliśmy wcześniej na genialny pomysł zagospodarowania skrzyń warzywnych. Przecież to taka wielka różnica. Ziemia nagrzewa się o niebo lepiej, nie atakują nas (z małymi wyjątkami latających samosiejek) żadne chwasty, ilość czarnych zmór ograniczyła się do minimum, jednym słowem idealnie.

13.06.2014

glasriket - królestwo szkła




Dzisiaj drugi post z nowej krajoznawczej serii. Pierwszy przeszedł jak burza i wcale się nie dziwię, bo „co robić w Szwecji” pojawia się praktycznie codziennie w głównych wynikach statystyk bloga. Jak to co robić? W Szwecji można robić wszystko, czego dusza zapragnie!  Tym razem wybierzemy się do Krainy Szkła zwanej Glasriket.


10.06.2014

Smörgåsbord - szwedzki stół kanapkowy



Powoli zbliżamy się do jednego z najważniejszych dni w roku każdego przeciętnego Szweda. Serio, żadne tam Wigilie czy Wielkanoc! Szwedzi uwielbiają białe noce i imprezy na świeżym powietrzu. Temperatury może nie powalają na kolana, ale dwie dyszki są już zadowalające i wystarczają na tyle, żeby spędzić długi wieczór na tarasie czy w ogrodzie. A wieczór nie jest byle jaki, bo to letnie przesilenie i najkrótsza oraz najjaśniejsza noc w całym roku. Midsommarafton. Nie napiszę że Midsommar, bo w tym dniu akurat zbyt wiele się nie dzieje, większość wtedy nazwijmy to ładnie, odpoczywa w pozycji horyzontalnej i uzupełnia płyny. Zresztą przeczytajcie podlinkowany post, który poczyniłam w zeszłym roku, film którym kończę mówi więcej niż milion słów!

Midsommarafton to wieczór, a właściwie noc, kiedy potomkowie Wikingów najadają się do syta, piją jeszcze więcej niż jedzą, tańczą „małe żabki” (Små grodorna) wokół krzyża mającego za symbol penisa wbitego w ziemię (tak, penisa) ku płodności ziem i dobrych zbiorów, przy okazji robiąc całą masę różnych innych szalonych rzeczy, czego efektem jest zawyżona liczba narodzin w marcu i kwietniu. Jak sami twierdzą:  Sommar, semester, sill och nubbe – då trivs vi” (Lato, wakacje, śledzie i wódka – wówczas nam dobrze).

Dzisiejszy post nie będzie dotyczył ani kultury picia ani też przygód na stogach siana, dzisiejszy post będzie traktował o szwedzkim stole, zwanym stołem kanapkowym.

foto

06.06.2014

Nationaldagen - dzień flagi w Szwecji


Trochę historii dobrze znać, co nie? W ciągu ostatnich dni w moim najbliższym otoczeniu rozkręca się coraz bardziej szaleńczy, żołto-niebieski klimat, sklepy zawalone są flagami, wstążkami i innym papierowo-grillowym badziewiem w jedyny słuszny deseń, świętowanie chcąc niechcąc udziela się wszystkim, dlatego też postanowiłam przybliżyć Wam kilka faktów związanych ze szwedzką flagą.

Foto: Affisch.”Den 6 juni, Svenska flaggans dag, Stadion Skansen, Hasselbacken.” Original G. Ankarcrona 1916. Nordiska museets fotoatélje, Nordiska museet.

04.06.2014

rabarbar i pomarańcze



W końcu się zmobilizowałam. Albo inaczej, deszcz i chłód mnie przegoniły. Czyżby nadeszło prawdziwe szwedzkie lato? W każdym razie odkopuję temat sprzed dobrych dwóch czy nawet trzech tygodni, bo wtedy wydarzenia te miały miejsce.  

Zbieram szybko zanim się skończy. Gdzieś pomiędzy pierwszymi truskawkami i oczekiwaniem na porzeczki i agrest przypomniałam sobie o wyrośniętych już ponadprzeciętnie badylach rabarbaru. Trochę należałoby przesypać cukrem i zamrozić, a część zamknąć w słoiki. Ku uciesze wszystkich poczyniliśmy zapasy i kilka słoiczków powędrowało do piwnicy. Co do domowego składziku, sytuacja jest coraz to bardziej napięta bo zeszłorocznych zapasów jeszcze trochę mamy, a za chwilę bez, porzeczki, agrest, czereśnie, jabłka… wszystko na miejscu i do przerobienia, a tam piętrzą się słoiki z dobrodziejstwem.

Dzisiaj robimy rabarbar.
Sprawa jest banalnie prosta i szybka do wykonania. Może nawet podczas leniwego sobotniego śniadania. Wy będziecie jeść i rozkoszować się długim porankiem a dżem zrobi się sam.


28.05.2014

perły zielonego Växjö



Växjö, w okolicy którego mieszkamy, od wielu lat uznawane jest za najbardziej zielone miasto Europy. Już w latach 80-tych ropę zaczęto zastępować biomasą w celu zmniejszenia wydzielania szkodliwego dwutlenku węgla, właściciele willi przeszli na ogrzewanie peletami i za pomocą paneli słonecznych, a z samochodów wielu przesiadło się na rowery… ale nie o tym dziś.

foto:vaxjo.se

23.05.2014

o radościach życia i 7 bombach



Co jakiś czas słyszę od znajomych nooo widzę że ci się ułożyło, rozkwitasz, lepiej się żyje…



Otóż nie.

Nie zawsze „lepiej” znaczy lepiej. Bo czym mierzyć taki komfort życia? Radością? Ok. W jakiś sposób szczęśliwsza jestem na pewno ale czy niższym poziomem bezrobocia i wyższym statusem materialnym można określić spełnienie? Może swobodą wyrażania opinii? Równouprawnieniem? 

A gdyby wziąć na ten przykład taki sok jednodniowy… Najzwyklejszy taki z marchewki, bez dodatków cudownych składników z głębi lasów amazońskich, naparów z nóg komara i porannej rosy. Zwykły, codzienny, zupełnie naturalny. Zastanawialiście się kiedyś ile taka „niedostępna” rzecz może sprawić radości?

21.05.2014

Kupujemy dom w Szwecji! - post gościnny na Szwecja Dzisiaj




Kilka miesięcy temu miałam ogromną przyjemność nawiązać współpracę z portalem informacyjnym Szwecja Dzisiaj.  W ramach większego projektu „poradnik emigranta” i naszej szwedzko – polskiej przyjaźni powstał post o tematyce trochę wnętrzarskiej, trochę lifestylowej, bardzo naszej. Dotyczył kupna domu w Szwecji. Jak wiadomo informacje poparte doświadczeniem są najbardziej wiarygodne, post pisał mi się w miarę lekko i sprawnie. Przedstawiam Wam moje dotychczas nie publikowane na blogu „dziecko”… Osoby śledzące na facebooku możliwe że treść już znają, tych którzy jeszcze się nie natknęli, zapraszam do lektury.



Marzy mi się domek, taki malutki, malowany na czerwono, z białymi okiennicami i gankiem. I żeby miał ogród – koniecznie. I własny sad… Ileż to razy słyszeliśmy takie wyznania, ilu z nas marzy o domu z dostępem do jeziora lub położonym nad kamienistym brzegiem zatoki?

Jak z perspektywy osoby, która ma już to za sobą, wygląda sprawa zakupu oraz modernizacji domu w Szwecji? – opowiada i wątpliwości rozwiewa Karolina Johansson.
Fotografia przedstawia pierwszych właścicieli domu. ok. 1930 r. 

19.05.2014

przyłapane na gorącym uczynku # 9



Halo halo po upalnym weekendzie! No dobra, w niedzielę po południu trochę nas podlało, zakładam że to tak w ramach wyrównania poziomu rozkoszy – za dobrze być nie może. Dzisiaj tylko trzy linki. Dlaczego? A dlaczego nie! Trzy treściwe. Dnie coraz dłuższe, czasu nie przybywa…

16.05.2014

prace ogrodowe (del 2) - przyjaciele i wrogowie



Pierwszyogrodniczy post ku mojemu zdziwieniu cieszył się dużą popularnością, tak więc z chęcią go kontynuuję. Szczególnie że to moje nowe LOVE! Mojej mamie zawsze się marzyło żebym poszła w Jej ślady i zajęła się ogrodnictwem, więc po części się udało. Zobaczymy jak długo mnie przytrzyma. Jak na razie jestem pełna zapału i chęci, a na pojawiające się bezdomne ślimaki reaguję lekkim zdenerwowaniem (i kamieniami). Jeśli aranżacja skrzyń się udała, musi pójść gładko też z uprawą. Wyznaczyłam sobie kolejny cel i trzymam się planu. Ma być pięknie i tak będzie.